Przejdź do głównej zawartości

Posty

Laboratorium w szufladzie. Zoologia

Jak sobie przypomnę te nieprzespane noce z jedną ręką przy dziecięcej kołysce, a drugą zawieszoną nad maszynopisem, to odczuwam ogromną satysfakcję i radość. Bo udało się.
I nareszcie jest dostępna w księgarniach.
"Laboratorium w szufladzie. Zoologia."
Czy kiedykolwiek zastanawialiście się:

jak to możliwe, że kurczak oddycha wewnątrz jajka,dlaczego krowy ciągle coś przeżuwają,czy koty są „lewołape” lub „prawołape”,jaki jest ulubiony kolor pszczoły,czy koń jest dobry w zagadkach pamięciowych,co zniechęca mrówki,jak działa serce ssaków?


Jeśli tak, przestańcie się dalej zastanawiać i zamiast tego przeprowadźcie serię doświadczeń!

Najnowsze posty

Laboratorium w szufladzie. Zoologia

Zawsze pod koniec zimy dopada mnie obsesyjne myślenie o wiośnie i w tym roku nie ma wyjątku od reguły.
Ale czekam nie tylko na słońce, zieleń i zapach przyrody. Na wiosnę szykuje się również premiera drugiej z trzech moich tegorocznych książek.
Tym razem to pozycja popularnonaukowa przeznaczona dla dzieci. Wydało ją Wydawnictwo PWN w swojej serii "Laboratorium w szufladzie." Nie mogę się doczekać aż dotknę pierwszych egzemplarzy i poczuję zapach świeżej farby drukarskiej!



Wiosno, przybywaj!

Wszystko zaczyna się wiosną

Nie mogę się już doczekać. Premiera w maju tego roku, a tak wygląda okładka:



Termostat

Ostatnio napadało, naśnieżyło i zima się tak przeciąga...

Łatwo popaść z ponury nastrój.
Ale czy wiecie, że jest taka hipoteza, zgodnie z którą nasz poziom szczęścia tylko w niewielkim stopniu zależy od czynników zewnętrznych? I nie chodzi mi tu o te wszystkie wzniosłe cytaty w stylu "szukaj szczęścia w sobie". Chodzi o coś bardziej biologicznego, czy raczej biochemicznego.

Zgodnie z tą koncepcją, każdy z nas jest trochę jak taki termostat. Jeden termostat może być ustawiony na temperaturę 23 stopni, a inny na 17 stopni. Termostat będzie utrzymywał tę temperaturę nawet jeśli zewnętrzne czynniki się zmienią. Owszem, możliwe są pewne niewielkie wahania, ale tylko w niewielkim stopniu, bo termostat będzie dążył to utrzymania takiej właśnie temperatury, na jaką go ustawiono.
Teraz przyjmijmy, że ludzie są jak termostaty. Ich poziom szczęścia można mierzyć za pomocą skali od 1 do 10. Zgodnie z tą koncepcją, jedni ludzie będą niemal niezależnie od zewnętrznych warunków wykazywali tend…

Logika o piątej rano

Czasami zdanie okazuje się być nielogiczne dopiero wtedy gdy przełożymy je na język sztuczny lub po prostu formalny, na przykład na język matematyki. A póki pozostaje powiedziane w języku naturalnym, ta nielogiczność się nie ujawnia.
I podobnie jest ze wszystkimi zdarzeniami.
Na przykład dzisiaj rano. Moja córka obudziła się lekko przed piątą, a dziś mąż miał przy niej "dyżur". Ale ponieważ zaczęła płakać, poszłam do niej pierwsza żeby ją przytulić zanim mężczyzna wygrzebie się ze swojego barłogu ;). No i tulę ją, po czym przychodzi mąż, przejmuje córę i oboje wracają do spania. A ja? Już się obudziłam, więc co mam robić? Wstaję. I siadam do pisania.
I tak siedzę nad artykułem i zastanawiam się - co w zasadzie się wydarzyło i dlaczego o godzinie piątej rano siedzę przed komputerem skoro cała moja rodzina smacznie śpi???

Podróże w czasie naprawdę są możliwe.

Siedzę sobie z córką na placu zabaw w Bułgarii. Słońce świeci, czapki zdjęte, kurtki porozpinane. Przebiśniegi opanowały cały teren. Czyli to wiosna.

Przyjeżdżamy do Polski - w odwiedziny do mojej mamy. Śniegu po kolana, lepimy bałwana i igloo, zjeżdżamy na sankach. Czyli to zima. Ale następna po tej wiośnie, czy poprzednia?

Wyjeżdżamy od mojej mamy i jedziemy do rodziny w innym mieście. Wchodzimy do domu, a tu nadal choinka (ubrana!), sianko na stole i świeczka Caritasu. Czyli Święta Bożego Narodzenia. Tylko które? Następne, czy poprzednie?

Ja już się w tym wszystkim gubię. ;)

I tylko jedno mnie w tym wszystkim dziwi - jak to możliwe, że taki wytrawny podróżnik w czasie jak ja ma go tak mało, tak strasznie mało?












Co się dzieje w nowym roku?

Święta są jakby w innej strefie czasowej. Gdy weszłam na bloga, miałam wrażenie, że nie było mnie tu niemal od miesiąca, a tu się okazuje, że minęło ledwie półtora tygodnia. Wy też tak macie, że po Bożym Narodzeniu przychodzi Sylwester, a potem wszystko buzuje jak w szalonym kotle i nic już nie przypomina tamtego czasu sprzed Świąt?
Bo tak się składa, że na nadchodzący rok zapowiada mi się mnóóóóstwo roboty i słowo daję, że nie wiem, gdzie to wszystko upchnąć. Taką prostą, czarno-białą grafikę tu wkleję to może będzie to wszystko bardziej zrozumiałe. ;)



Grafika pochodzi z tła na mojej facebookowej stronie, na którą z resztą serdecznie Was zapraszam (o, tu). Bywam tam częściej niż na blogu i wrzucam więcej ciekawostek, bo Facebook według mnie narzuca nieco mniejsze standardy intelektualne. ;) Czasami po całym dniu pracy i/lub opieki nad córą jestem tam wypompowana, że potrafię tylko włączyć smooth jazz i otworzyć książkę, a jeśli coś ma mnie kosztować więcej energii twórczej (jak na przy…