Szmaciane lalki + majtkowy błękit

Jak się tak przejrzy biografie znanych ludzi, można dojść do wniosku, że oni wszyscy od początku wiedzieli, jakie wzloty i upadki powinni zaliczyć żeby osiągnąć to, kim ostatecznie się stali.
Owszem, zawsze się znajdzie jakieś:
- "nie ukończył studiów z powodu...",
- "rozstał się z kolejną żoną z braku...", czy
- "musiał dodatkowo dorabiać sprzedając...".

Nigdy jednak nie uświadczy się notatki typu:
- "przez dwa tygodnie wlepiał wzrok w ścianę, zastanawiając się, czy kiedykolwiek przyjdzie mu robić to, co naprawdę kocha",
- "po upadku podniósł się w pełni sił... i upadł jeszcze niżej",
- "sprzedawał szmaciane lalki i gówno mu z tego przyszło".

W myśl amerykańskiej zasady kinematograficznej: w pewnym momencie trzeba się postawić życiu, chwycić kubeł farby + pędzel i odmalować wszystko na majtkowy błękit.
Ewentualnie biegać do upadłego po schodach przy muzyce typu "Rocky".
Ale koniecznie w zacinającym deszczu.

Komentarze

  1. Powiem więcej.
    Nigdy też nie uświadczy się notatki typu:
    ''I sprzeciwił się przeciwnościom losu pomimo, że los zawziął się na niego i zaczął biegać przy muzyce Rambo w zacinający deszcz, lecz... decyzja okazała się życiowym błędem. Biegnąc po schodach potknął się i złamał kostkę zamykając tym samym sobie szansę na karierę sportowca kiedykolwiek. I nie wybił się nigdy z powszechności tłumu i nikt nigdy o nim nie napisał, nawet ja, ponieważ nikt nigdy o nim nie słyszał, ponieważ... był nikim''.
    Nikomu nie opowiedział swojej historii, bo nikogo ona nie interesowała.
    I kto mi powie jakich historii jest więcej? Z pozytywnym zakończeniem, czy wręcz odwrotnie? Jaki z tego morał można wyciągnąć? ...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty