Jesień miota doniczkami

Pamiętacie, jak w przedszkolu panie nas mamiły tą historią o kochanej Pani Jesieni, która przychodzi ubrana w suknię ze złotych liści i przynosi dary sadu oraz lasu? Otóż dzisiaj Pani Jesień przyszła pod nasze okienko i zastukała w nie z taką finezją, że nieszczęsny kwiat z parapetu postanowił popełnić samobójstwo. Chyba miał tez w planach trzasnąć w łeb jakiegoś niewinnego przechodnia, ale całe szczęście mu się nie udało.

Pomyślałam, że Pani Jesień chyba miewa czasem humory i wtedy nie może sobie odpuścić złośliwości - to ponabija jabłka na te biedne jeże, które przecież niczego na igłach nie powinny transportować, to zrzuci komuś doniczkę na głowę z trzeciego piętra. Takie ot - babskie humory.

A potem chwyciła mnie konsternacja, bo chcąc znaleźć ładne zdjęcie Pani Jesieni na bloga, weszłam na "grafikę Googli" i dowiedziałam się, że mój typ karnacji, koloru włosów, oczu i czego tam jeszcze to wypisz - wymaluj typ Jesień.

Nie wiem, jakie z tego wnioski wyciągnąć. Czy ta doniczka na pewno spadła sama...?

Niech nie zwiodą was pozory - świetlica Jaś Apostoł

Komentarze

Popularne posty