Coming soon!

Dziś powiem tylko tyle...

 ...

COMING SOON!

 

Komentarze

  1. Zgodzę się :). Wydaje mi się, że treść książki jest bardziej oparta na fantazji, zaś okładka - na uchwyceniu tej tytułowej dwoistości, ale i tak obie treści są spójne:).

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja lubię, gdy okładka jest swego rodzaju wariacją na temat treści, a nie literalnym jej przedstawieniem. Wolę także, by - nawet w sposób metaforyczny (a to spora pokusa dla projektanta) - nie tłumaczyła głównego przesłania. Czy choćby wątku. Podobają mi się okładki wyłuskujące "na wierzch" jakiś szczegół, który potem mogę w książce znaleźć. Ta bardzo ładnie wygląda, ale wcześniej widziałam u Ciebie taką czarno-białą - co się z nią stało?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej:). No, wiem dokładnie o co Ci chodzi. Ja też tak mam. Akurat tutaj grafik sugerował się chyba bardziej samym tytułem niż treścią, choć tak jak pisałam - obie formy przekazu są kompatybilne, ale wcale nie odzwierciedlają się nawzajem tak bezpośrednio. Nie ma żadnej Kiki, która widzi drugą siebie (w lustrze, czy nie w lustrze ;). To czarno-białe nie było okładką, tylko wklejoną przeze mnie grafiką / zdjęciem - ot tak, w oczekiwaniu na okładkę. Ja też bardzo lubię stonowane wzory, ale wydawnictwu zależało, by okładka była dość chwytliwa. Generalnie, jaka by nie była - mam nadzieję jak zwykle - że treść obroni się sama:)

      Dzięki za opinię i pozdrawiam!

      Usuń
    2. Treść się obroni, Marta, jak zwykle u Ciebie :)
      A wydawnictwo wie, co robić, by książka - prócz tego, że dobra - mogła na siebie zarobić. I chwała mu za to. Ta okładka też jest ładna, ale ta grafika... poezja. Tylko kto dziś kupuje poezję?
      Powodzenia!

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty