Nauka

Nie wiem, czy zdajecie sobie z tego sprawę, ale człowiek bardzo przywiązuje się do bohaterów swoich opowieści. Na początku pisania planuje opowiedzenie konkretnych wydarzeń - chce nimi coś przekazać, zadać jakieś ważne pytania, a może spróbować na nie odpowiedzieć. Czasami też pisarz zdaje sobie sprawę z tego, że niektórzy bohaterowie będą musieli ucierpieć dla dobra historii lub po to, aby pozostali jej uczestnicy coś zrozumieli, czegoś się nauczyli.

Tak to wygląda jeśli chodzi o planowanie. A teraz - jak to mówią - weź się nie zawahaj i skaż swojego ukochanego bohatera na ewidentne cierpienie.

Czasami, gdy tak piszę, naprawdę doświadczam paranoicznych myśli i zastanawiam się - czy i moją historię ktoś pisze. A jeśli tak, to czy doświadcza mnie żebym się czegoś nauczyła...?


Fot. Michał Karmelita
 

Komentarze

  1. O tak, zgadzam się z Tobą, Marta w stu procentach. Jak moi szli do druku, miałam wrażenie, że bliscy na zawsze wyjeżdżają. Paranoja jak nic ;) Ale są ze mną od 2009 roku, więc w sumie... Należała im się ta wolność. A Twoje książki są bardzo emocjonalne, dlatego wcale Ci się nie dziwię, że tak ich postrzegasz. Magia. Całuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś Ty - oni nie wyjechali :). Zobaczysz, że teraz to dopiero będzie ich wszędzie pełno :)

      Usuń
  2. "A teraz - jak to mówią - weź się nie zawahaj i skaż swojego ukochanego bohatera na ewidentne cierpienie"

    Nie mają jeszcze tak źle ci Twoi bohaterowie w porównaniu np. z Józefem K., Jankiem Muzykantem albo Rogasiem z Doliny Rostoki...

    ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To teraz już wiesz dlaczego. Skrupuły ;)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty