Strawa

Ujmę to tak: przygotowania do spotkania autorskiego to bardzo ważna sprawa. Trzeba przede wszystkim przygotować sobie "trochę" mąki i jajek...




Następnie, wskazane jest odpowiednie nastrojenie - ważny etap przygotowawczy. Bez tego ciasto nie będzie się dobrze piekło, ani wyrastało...





Konieczne jest również zadbanie o własną strawę, tyle, że duchową... (dwie blachy gotowe, czas oczekiwania na dwie kolejne równa się... około 3 wiersze).


Niekiedy na tę strawę trzeba dłuuuugo czekać. Ja na swoją, Małgosiu czekałam wiele dni, ale całe szczęście - przyszła w kopercie z wiele mówiącym napisem "Extremely Urgent". Dodatkowo, wygląd kuriera (zziajany i zlany potem), o którym Ci już wspominałam miał mnie chyba dodatkowo złapać za serce.



 Efekty pracy: strawa duchowa dla autorki, strawa cielesna dla jej czytelników. Cztery blachy zniknęły na spotkaniu w oka mgnieniu. Co bardzo cieszy, bo to oznacza, że albo frekwencja albo chociaż apetyty dopisały! :)

 

Komentarze

  1. Bardzo mi się podoba takie połączenie :) Tomik Małgosi już pochłonęłam, a teraz chciałabym przepis na te cztery blachy. Narobiłaś apetytu, a przepisu ani słychu, ani widu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepis taki: Balkan & Jewish Inspiration + Mullaghmore + trochę mąki, jajek i jakichś tam dodatków = :)))

      Usuń
  2. O raju, czy tak wygląda raj? To ja tam chcę. Nooo zaniemówiłam i nie wiem, czy chcę ciasta, czy kawy. MA, wspaniale, że tomik w końcu do Ciebie dotarł. Wypiekanie, to piękna czynność, życzę Tobie i Twoim czytelnikom wspaniałego spotkania, apetycznego. I pęknie dziękuję, bo mnie wzruszyłaś w niezwykły sposób.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież bez Mullaghmore te ciasta by nie wyszły, więc to nie ma za co dziękować ;). To chyba ja Tobie, bo czytelnicy zapewne czuli smak poezji w ciachach i dlatego tak im smakowały :)))

      Usuń
  3. ciekawy pomysł na post. Zaskoczona i z podziwem przyglądam się. Bardzo mi się podoba :))))))))))

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty