Przejdź do głównej zawartości

Burza

Zbiera się na burzę, robi się coraz bardziej duszno, gorąco, nie do wytrzymania. Owady szaleją - komary i muchy gryzą na oślep. Ludzie się sprzeczają, koszulki kleją do pleców, nogi do siedzisk.

A potem przychodzi nagły powiew, wszystkim włosy stają dęba i pojawia się gęsia skórka.

I przychodzi burza.

I wszystkim mija. I znowu jest świeżo :).

Uwielbiam burzę.


Komentarze

  1. w nas budzi strach, obawy i respekt. kiedyś w dom SiostryDziadka uderzył zimny piorun.Narożnik z cegieł się rozpadł i była dziura na świat.... Opowieści przetrwały....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki strach jest uzasadniony... Mnie się nigdy w związku z burzą nic złego nie stało dlatego uwielbiam ją :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Wiosna, pani Trino

To już oficjalne! Od dziś wiosna! Bardzo mi brakowało tej zmienności gdy mieszkałam za granicą. Tych wszystkich stu pięćdziesięciu pór roku, które mamy w Polsce (przedwiośnie, już-prawie-wiosna, w-zasadzie-już-wiosna-ale-spadł-śnieg-i-jest-minus-dziesięć i tak dalej).
Wiosna sprawia, że tym przyjemniej mi się się wszystko ZACZYNA. Mam mnóstwo energii i wspaniale mi się grzebie w papierzyskach dotyczących historii Triny Papisten i pozostałych "czarownic" z Pomorza.
Tu w drodze do biblioteki Muzeum Pomorza Środkowego, które udostępniło mi ważne dla historii materiały :)

Czy moje "ja" jest naprawdę moje? :)

Podobno każdy z nas zmienia się mniej więcej co 7-8 lat. Oczywiście nie chodzi tu o wygląd, lecz o psychikę. I nie jest to zmiana nagła, ale stopniowa. Po prostu "ja" siedmioletnie i "ja" czternastoletnie różnią się tak bardzo, że równie dobrze mogłyby to być dwie inne osoby. Ale jeszcze ciekawiej jest gdy takie różnice występują pomiędzy mną dwudziestoośmioletnią a mną trzydziestopięcioletnią.
Nie macie czasem wrażenia, że na jakimś etapie życia wdrukowaliście sobie określony cel / sposób życia / plan / marzenie i po prostu zapomnieliście sprawdzać na bieżąco, czy on nadal jest aktualny? Bo czasami tak się o coś walczy, walczy i z jakiegoś powodu nie wychodzi. A może warto się zatrzymać i zastanowić, czy nadal tego w ogóle pragniemy? Czy to nadal są MOJE pragnienia, czy może pragnienia mnie z przeszłości?
Ot, takie filozoficzne rozważania przy wieczornym kakao ;)

Trina Papisten

Sama nie wiem, od czego zacząć. Chyba od tego, że pracuję nad nową książką, która ma dotyczyć Triny Papisten - czarownicy straconej w Słupsku, w 1701 roku. Pochodzę ze Słupska i historia Triny (Katarzyny) od dawna wydawała mi się bardzo ciekawa. Teraz, po wielu latach znowu na jakiś czas przeniosłam się do rodzinnego miasta, więc i miłość do opowieści o Trinie odżyła.

Postanowiłam napisać książkę fabularną, ale żeby się za nią w ogóle zabrać zapragnęłam najpierw poznać fakty. Wydawało mi się, że to będzie niezwykle proste, bo Katarzyna jest postacią popularną - zwłaszcza ostatnimi czasy, gdy prezydent Słupska, Robert Biedroń "ofiarował jej" rondo.

Okazało się jednak, że bardzo się myliłam w kwestii dostępu do faktów. To, co się dzieje w Internecie to - brzydko mówiąc - śmietnik. Historie powielające się nawzajem, a w wielu przypadkach poparte nieprawdziwymi lub nieuchwytnymi źródłami.

Całe szczęście, pomocną dłoń wyciągnęło Muzeum Pomorza Środkowego. W czeluściach jego bibliote…